Odpowiedziałem uśmiechem i wszedłem do przyjemnie chłodnej wody jeziora Calmness. Nieco zdziwiłem się na widok klaczy i jej umiejętności. Nie poznałem jej na początku, ale teraz już sobie przypominałem. To uzdrowicielka w stadzie. Nowa, dlatego sądziłem, że jej nie znam.
Stała na brzegu i wpatrywała się we mnie.
- Co tu robisz? - zapytałem wchodząc głębiej do wody. Sięgała mi już do brzucha.
- Przyszłam się napić - odparła i jakby demonstracyjnie wzięła łyk wody.
Stanąłem dęba i ruszyłem w jej stronę. Widziałem strach w jej oczach który zelżał, gdy przebiegłem obok, chlapiąc przy tym wodą jak wariat.
- Od picia są rzeki. W jeziorze można się co najwyżej pobawić - rzuciłem dziarsko i stanąłem, czekając na jej reakcję.
Stała na brzegu i wpatrywała się we mnie.
- Co tu robisz? - zapytałem wchodząc głębiej do wody. Sięgała mi już do brzucha.
- Przyszłam się napić - odparła i jakby demonstracyjnie wzięła łyk wody.
Stanąłem dęba i ruszyłem w jej stronę. Widziałem strach w jej oczach który zelżał, gdy przebiegłem obok, chlapiąc przy tym wodą jak wariat.
- Od picia są rzeki. W jeziorze można się co najwyżej pobawić - rzuciłem dziarsko i stanąłem, czekając na jej reakcję.
<Mell?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz