Kiedy zobaczyłam, iż ogier nie ma wrogich zamiarów, wyprostowałam się i pozwoliłam moim skrzydłom leżeć przy moich bokach i lotkami lekko dotykać ziemi. Głosem z którego aż biła pewność siebie powiedziałam:
- Owszem. Chyba, że zamierzasz dołączać. - zawiesiłam na chwilę głos, pozwalając moim słowom pozostawić wydźwięk.
- Dołączać? - mruknął jakby sam do siebie.
- Tak. Do stada. No wiesz: grupa koni, hierarchia i te klimaty - powiedziałam, nadal zachowując pozycję, jednak mój ton brzmiał jakbym zwracała się do dziecka specjalnej troski.
- Domyśliłbym się. - rzucił chłodno, po czym zamilkł w zadumie.
- No co ty nie powiesz? - powiedziałam opryskliwie, odwracając głowę.
W tej chwili na prawdę zaczęłam rozważać możliwość, zaklasyfikowania pegaza jako upośledzonego z niedołężnością o nazwie 'niewykształcony ośrodek wyczucia sakrkazmu'
<Omen?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz