Otwarłam powoli moje czerwone z zaspania oczy i spojrzałam w niebo. Miało zupełnie inny odcień niż, gdy układałam się na łące. Było świeże, koloru lodu wrzuconego do jeziora Trouble. Do moich chrapów dotarł zapach zroszonej, wiosennej trawy.
Zrozumiałam, że całą noc spędziłam na łące i pojęłam jak bezmyślne było to z mojej strony. Czarna kipiała rządzą zemsty, a ja wystawiłam się, jakby oczekując na pożarcie. Szybko wstałam i otrzepałam się z rosy, która osiadła na mojej złotej sierści.
Udałam się nad rzekę, aby się napić i zwilżyć lekko chrapy. Kiedy podniosłam wzrok, zobaczyłam jak czarna młóci wodę kopytami i wytrwale płynie w moją stronę.
- Co ty tu robisz? - syknęłam
- Odpoczywam. Nie widać? - wyskoczyła z wody
- Wracaj na swoje klify, jeśli chcesz mieć skrzydła w całości i móc jeszcze kiedyś na nich polecieć. - zbliżyłam moje chrapy do jej pyska
- Czyli przyznajesz, że klify są moje? - powiedziała wyzywająco unosząc brew
- Tak. Ale już niedługo.
<Elven?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz