Rozłożyłam demonstracyjnie moje potężne skrzydła z rozpiętości dwa razy większe niż jej. Po przyjrzeniu się jej skrzydła były dłuższe, ale węższe, a do tego potężnie umięśnione, jednak na pierwszy rzut oka moje budziły grozę i respekt, a jej wydawały się no, nie umniejszając pospolite.
- A co jeśli zamierzam koteczku? - rzuciłam zadziornie
Ona spięła mięśnie i dopiero teraz zauważyłam, że jest ode mnie nieco większa.
- To przegrasz - powiedziała wypinając pierś do przodu.
Stałyśmy tak mierząc się wzrokiem, opracowując taktykę i rozważając, która ma jakie słabości. Po chwili ona wróciła do normalnej postawy i parsknęła.
- Nie będę zniżać się do walczenia z amatorką.
Złożyła skrzydła tak, że ich końce wystawały poza jej zad tworząc coś na kształt rogów na końcach jej ciała.
- Mogę cię zmiażdżyć jednym kopytem, a nie mam w zwyczaju zabijania.
Uderzyła jedną z przednich nóg w ziemię tak, że ziemia i resztki trawy poleciały prosto we mnie.
- Czy to oznacza twoją kapitulację i polubowne oddanie mi klifów? - spytałam i poruszyłam dwa razy skrzydłami, by trochę je rozruszać.
- Nigdy w życiu - zjeżyła i nastroszyła się.
- Więc musisz ze mną walczyć - powiedziałam nachylając lekko szyję.
<Elven?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz