- Tu jest naprawdę przepięknie - powiedziała i weszła do wody.
- Uwielbiam tu przychodzić, niewiele jest tu piękniejszych miejsc, chyba tylko jaskinie - odpowiedziałem z uśmiechem - Cieszę się, że ci się tu podoba.
- Podoba? - zapytała - Tu jest fantastycznie!
Klacz wskoczyła do wody i w kilku susach znalazła się już na głębokości. To była mała, spokojna sadzawka, same wodospady też były mikroskopijnych rozmiarów, ale w jednym miejscu dno było dopiero trzy metry pod wodą.
Podążyłem jej śladem i skoczyłem. Pływałem przez chwilę razem z nią, po czym wpadł mi do głowy pewien pomysł. Parsknąłem cicho z przerażenia i zanurkowałem tak, jakby coś złapało mnie i ściągnęło pod powierzchnię. Otworzyłem oczy na samym dnie, a jako że woda była krystaliczna, widziałem wszystko. Klacz młuciła wystraszona nogami, rozglądała się na boki.
- Soren! Soren! - docierało do mnie zniekształcone wołanie. Machała nogami coraz mocniej w strachu przed bestią, która wciągnęła mnie pod wodę. Żaden inny koń nie potrafił nurkować. Ja jedyny, a zawdzięczałem to moim morskim przodkom. Postanowiłem, że czas się wynurzyć. Smyrnąłem przy tym nogę Chelsi, która omal nie dostała zawału.
- Bu - powiedziałem uśmiechając się do niej.
- Uwielbiam tu przychodzić, niewiele jest tu piękniejszych miejsc, chyba tylko jaskinie - odpowiedziałem z uśmiechem - Cieszę się, że ci się tu podoba.
- Podoba? - zapytała - Tu jest fantastycznie!
Klacz wskoczyła do wody i w kilku susach znalazła się już na głębokości. To była mała, spokojna sadzawka, same wodospady też były mikroskopijnych rozmiarów, ale w jednym miejscu dno było dopiero trzy metry pod wodą.
Podążyłem jej śladem i skoczyłem. Pływałem przez chwilę razem z nią, po czym wpadł mi do głowy pewien pomysł. Parsknąłem cicho z przerażenia i zanurkowałem tak, jakby coś złapało mnie i ściągnęło pod powierzchnię. Otworzyłem oczy na samym dnie, a jako że woda była krystaliczna, widziałem wszystko. Klacz młuciła wystraszona nogami, rozglądała się na boki.
- Soren! Soren! - docierało do mnie zniekształcone wołanie. Machała nogami coraz mocniej w strachu przed bestią, która wciągnęła mnie pod wodę. Żaden inny koń nie potrafił nurkować. Ja jedyny, a zawdzięczałem to moim morskim przodkom. Postanowiłem, że czas się wynurzyć. Smyrnąłem przy tym nogę Chelsi, która omal nie dostała zawału.
- Bu - powiedziałem uśmiechając się do niej.
<Cheli?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz