-Wiele o Tobie słyszałam- rzekłam
-O mnie?-zapytała zdziwiona i przerażona
-Na przykład co?-wtrąciła się kolejnym pytaniem
-Na przykład, to że miałaś stłuczone skrzydło po tym jak Złocista nadeptała Ci na nie, a ty się wyrywałaś. Próbowałaś lecieć, lecz wylądowałaś w wodzie i spałaś w jaskini.-opisałam krótko co robiła wczoraj
Klaczy opadła szczęka. milczała, a ja dla towarzystwa też siedziałam cicho i czekałam na jej odpowiedź.
-A możesz mi wyjawić ten sekret, jak się dowiedziałaś tego? Przecież jeszcze wczoraj nie wiedziałyśmy o swoim istnieniu!-powiedziała lekko oburzona
Klacz nie wydawała się już taka groźna. Polubiłam ją i nie przeszkadzało mi, to że ma konflikt z Golden, szanowałam jej granicę, a ona moje.
-Mylisz się, ja o twoim wiem już jakieś 3 dni, a to, że się spotkałyśmy to już sprawa losu. To żaden sekret...drzewa mi powiedziały...Opisały mi całą twoją walkę z Złotką i były nieco przerażone. Aczkolwiek ja podziwiam twoją odwagę i determinacje do zdobycia klifu...-powiedziałam jednym tchem. Klacz patrzała się we mnie jak w obrazek, zauważyłam, że ma bliznę po kopycie Fallout na skrzydle.
-Niech Ci ta blizna nie kojarzy się z porażką. Niech.Niech Cię motywuje do dalszych działań...-rzekłam
Podeszłam jeden krok i mój róg zaświecił. Blizna zniknęła. Nie wyglądała estetycznie na jej pięknych czarnych skrzydłach więc usunęłam ją, ale Elven Di Turi myślę, że zrozumiała o co mi chodzi...
<Elven Di Turi?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz