Parsknęłam z pogardą.
- A to niby czemu? - zapytałam - Jesteś na mojej ziemi. Na klify nie wolno wchodzić byle komu.
Złota klacz spoglądała na mnie podejrzliwie.
- A to niby dlaczego?
Zrobiłam kilka kroków w jej stronę groźnie strosząc pióra. Tamta jednak nie cofnęła się i stała dumnie na krawędzi. Czułam, że czeka mnie dziś walka. Kolejna.
- Bo ja żądzę na klifach i nie pozwolę by kręcili się tu tacy jak ty - powiedziawszy to uderzyłam kopytem o ziemię - Lepiej uciekaj stąd ptaszyno, zanim stanie ci się krzywda. Północ to nie miejsce dla takich jak ty. Radzę ci poszukać szczęścia nad Calmness.
Złota nadal lustrowała mnie wzrokiem.
- O ile wiem, każdy może powalczyć o klify. Każdy pegaz bez wyjątku.
Czułam, że rękawica została rzucona.
- Chyba nie zamierzasz walczyć? - wyśmiałam ją.
Potrafiła się bić. I dobrze latała, to było pewne. Jej uderzenie bolało mnie, ale drugi raz nie dam się zaskoczyć. Nie bez powodu tak długo panowałam na klifach a pegazy rzadko rzucały mi wyzwania.
<Golden Fallout?>
- A to niby czemu? - zapytałam - Jesteś na mojej ziemi. Na klify nie wolno wchodzić byle komu.
Złota klacz spoglądała na mnie podejrzliwie.
- A to niby dlaczego?
Zrobiłam kilka kroków w jej stronę groźnie strosząc pióra. Tamta jednak nie cofnęła się i stała dumnie na krawędzi. Czułam, że czeka mnie dziś walka. Kolejna.
- Bo ja żądzę na klifach i nie pozwolę by kręcili się tu tacy jak ty - powiedziawszy to uderzyłam kopytem o ziemię - Lepiej uciekaj stąd ptaszyno, zanim stanie ci się krzywda. Północ to nie miejsce dla takich jak ty. Radzę ci poszukać szczęścia nad Calmness.
Złota nadal lustrowała mnie wzrokiem.
- O ile wiem, każdy może powalczyć o klify. Każdy pegaz bez wyjątku.
Czułam, że rękawica została rzucona.
- Chyba nie zamierzasz walczyć? - wyśmiałam ją.
Potrafiła się bić. I dobrze latała, to było pewne. Jej uderzenie bolało mnie, ale drugi raz nie dam się zaskoczyć. Nie bez powodu tak długo panowałam na klifach a pegazy rzadko rzucały mi wyzwania.
<Golden Fallout?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz