czwartek, 28 sierpnia 2014

Od Elven di Turi CD. Golden Fallout

Byłam zadowolona z tego zwycięstwa, choć wiedziałam, że prawdziwa wojna dopiero się zaczęła i niejedną bitwę będę musiała jeszcze stoczyć.
Ruszyłam kłusem po czym wzbiłam się w powietrze. Zanim skręciłam w stronę klifów, ujrzałam jeszcze dwa konie idące w kierunku Heavenly. Wypowiadając wojnę Golden, będę musiała walczyć z całym Perfect Grace. I dam radę.

Dotarłam nad wodę późno. Stanowczo zbyt późno. Skrzydło nie doleczyło się całkowicie i obciążało mnie. Wylądowałam na jednej z niższych półek skalnych, tej, na którą wlewało się morze i stanęłam, wpatrzona w zachodzące słońce. Ocean był spokojny, wiosna miała się ku końcowi, w zasadzie już było lato. Ciepłe promienie muskały mi skórę, a wiatr, lekki, prawie niezauważalny gładził moje pióra.
Patrzyłam w dal, a wielki, potężny ocean obserwował mnie. Ci, ci, ci, zdawał się szeptać. Ci, ci, cichutko Elven, spokojnie mała, mówił.
Ta woda mnie znała, znała moje lęki i pragnienia. Moje sekrety. Oddając klify morze musiałoby słuchać innych, opowiedzieć o tym, co o mnie wiedziała. Nie pozwolę na to. Ocean może szeptać tylko mi, tylko ja mogę go słuchać.
Ci, ci, ci.

<Golden?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz