Uśmiechnąłem się głupkowato. Wiedziałem, że moje zachowanie doprowadza ją do białej gorączki.
- Więc nie mów mi do cholery jak mam się zachowywać będąc klaczą. - zaryła kopytem w ziemi
- Nie mówię ci jak masz się zachowywać. Mówię ci jak NIE masz się zachowywać.
- Nie ważne - ryknęła i przyszykowała się do szarży.
- Stój. - powiedziałem zanim rzuciła się na mnie z nienawiścią w oczach - Jednak wiem co zrobić.
- Co?
- No patrz. Musisz być ymm... delikatniejsza. No wiesz. Złóż skrzydła, bo to wygląda groźnie i...
- Nieee. To, to głupie jakieś.
- No weź. Złóż skrzydła i odstaw kopyto, na koniuszku. Najlepiej lewe tylne.
- Nie. To przecież jakieś debilne no.
- Nie. To przecież jakieś debilne no.
- Spróbuj chociaż, a może nabierzesz normalnego wyglądu - wyszczerzyłem się i popatrzyłem na nią prowokacyjnie.
Zdziwiła mnie zmiana w moim zachowaniu i niemal natychmiastowo uśmiech zniknął z mojego pyska, a ja najzwyczajniej w świecie patrzyłem na nią z chłodnym opanowaniem. Widziałem, że toczy wewnętrzną walkę, zastanawiając się czy moje słowa nie są podstępem.
<Elven?>