czwartek, 21 sierpnia 2014

Od Golden Fallout

Stojąc na szczycie Vesteros w górach Snowflake przyglądałam się moim sokolim wzrokiem całej krainie. Popatrzyłam  w stronę klifów i uświadomiłam sobie, że będę musiała stoczyć wiele walk by przyłączyć je do krainy. 
Nagle poderwałam się i podleciałam w górę zataczając małe kółka, tworząc korkociągi i pętle. Kiedy wbiłam się w chmury, poczułam wilgoć osiadającą na każdej cząsteczce mojego ciała i straciłam widoczność. By jak najszybciej pozbyć się tych uczuć zapikowałam i z ledwością zdążyłam się wypoziomować przed uderzeniem w ziemię i za razem pegaza spokojnie wypoczywającego na zboczu góry. 
Kiedy zawisłam w powietrzu zauważyłam, że ten pegaz jest ogierem. I że ma rogi. Nie róg jak unipeg. Rogi. Jak kozioł.
Powoli wylądowałam i niepewnie oraz z lekkim przestrachem spytałam:
- Kim-m jesteś i co robisz na moich terenach.
On otworzył jedno oko i uparcie milczał wpatrując się we mnie.
- Mów! - warknęłam próbując brzmieć groźnie, jednak było słychać w tym nutę histerii. Jednak przepraszam bardzo, ale chyba każdy poczułby się zlękniony jeśli patrzyłaby na niego hybryda pegaza i kozła.
<Omen?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz